Zawody_enduro_srebrna_góra

Czy zawody enduro nadają się na emerycką wycieczkę rowerową?

Dokładnie rok temu skończyłem moje amatorskie ściganie się w zawodach enduro, ale patrząc na gwiazdy tego sportu jak Tracy Moseley, czy Fabka Barela to emeryci wciąż od czasu do czasu jadą w niektórych edycjach. Ich celu nie znam, ale domniemywam, że brakuje im tego dreszczyku emocji. Na wycieczce nigdy nie dozna się tego podniecenia i adrenaliny związanej z presją czasu.

W tym roku pomyślałem, że upiekę kilka pieczeni na jednym ruszcie. Zwiedzę w końcu tak szumną ostatnio Srebrną Górę, odwiedzę rowerowy Dolny Śląsk i zobaczę co to za event organizują chłopaki ze Srebrnej wraz z enduro-mtb.eu. Opinie opiniami, ale takie rzeczy trzeba sprawdzić samemu. Tym bardziej, że ochów i achów w sieci po ich zawodach z zeszłego roku jest zatrzęsienie. Jednak najważniejszy cel to oczywiście dobre jeżdżenie na rowerze, gdyż za przysłowiową „stówkę” można śmignąć – pewnie nawet fajne – 4 single, a tych jak wiemy w naszym kraju za wiele nie ma.

Postanowione, jedziemy, ale czekaj 26 kwietnia jeszcze upalaliśmy namiętnie powder w Tatrach, a tu za 3 tyg. zawody… tfu wycieczka #endurobezspiny… uff. Wyciągnęliśmy rowery na majówkę, parę zjazdów z Mosornego, dwie całodniowe wycieczki do Bielska, parę 1h przejażdżek za domem – ok forma, wytrenowanie, skill zrobione. Bez wstawania o 6 co drugi dzień przed pracą, jeżdżenia w błocie, deszczu, zimnie, bez bezsensownego kręcenia na trenażerze w piwnicy przez cała zimę. 😀 😀 😀

Maja na zawodach enduro Srebrna Góra
Fot. fotosa.pl

Nie zrozumie nas pewnie większość, bo jak można traktować zawody enduro, jak emerycką wycieczkę? To wam powiem jak. Jedziesz z ekipą, jedziesz na fajne ścieżki, za przewodnika masz taśmy i strzałki. 100zł to grosze przy tym ile biorą przewodnicy. Do tego podpatrzysz, jak jeżdżą tam lepsi, a w bonusie dostajesz trenera z tyłu głowy: pikający czas – nie ma lepszego motywatora na przejechanie trudnych miejsc, które na zwykłej wycieczce albo odpuszczasz, albo patentujesz do obrzydzenia… Kto nie zaznał przejechania całego oesu na raz, na czas, ten nie wie jaka to zabawa – szczególnie, jak nie zależy Ci na wyniku, a na zabawie rowerem i dobrej jeździe. (Tak na marginesie, to jest najlepsza metoda na zrobienie najlepszego czasu – posłuchajcie wywiady Małysza w trakcie zawodów – on zawsze skakał dla zabawy. 😀 )

Czy znaleźliśmy to w Srebrnej? I tak i nie. Choć zawsze łatwiej wypunktować złe rzeczy, a pozytywy przemilczeć, to wypiszemy te i te, bo konstruktywna krytyka wyjdzie wszystkim na zdrowie, tym bardziej, że być może kiedyś znów wpadnę na podobną imprezę.

Maja na zawodach enduro Srebrna Góra
Fot. fotosa.pl

Niestety, ale najpierw Orgi ze Srebrnej muszą mocno popracować nad organizacją. Sam współorganizowałem zawody enduro w latach 2011-2012 i mam wrażenie, że przez te 5 lat nic się nie zmieniło. Sorry, jedno zmieniło się mocno: kasa. Wtedy było 70 zawodników po 50zł plus parę złotych od Gminy co dawało kilka tys. zł na organizację. Był i pomiar czasu, była opieka medyczna, było piwo i bigos po zawodach, strzałki i taśmy tak samo skąpe jak tutaj. A teraz: 280 x 100zł plus sponsor tytularny plus Gmina, co daje z 40k-50k zł. 5x więcej kasy, a organizacja kuleje, jak kulała. Nie wnikam, każdy chce zarobić.

Bufet ze smalcem i ogórkiem – może to brzmi enduro, ale na słodko-pierdzących blogach modowych. Jeśli w ciągu dnia zużywasz 2,5k kalorii i jest zapowiadany bufet w połowie to oczekujesz, że dostaniesz na nim coś, co szybko dostarczy tych kalorii, a nie wieczorem, jak łaskawie strawisz skwarki, a ogórka wysikasz za kolejnym zakrętem po bufecie. Jechałem w pierwszej setce i już nie było batonów. Dobrze, że choć woda była, bo chemii nie tykam.

Po co robić 5 minutową odprawę techniczną, a później po niej kazać czekać 2h na start do 1szego oesu? Jak na tej odprawie nawet nie powiedziano, że po zawodach jest ciepły posiłek, a żeby wziąć udział w teletomboli trzeba na niej być i wcześniej oddać numerek do losowania? Ta sama odprawa techniczna nie zniwelowała korków na startach oesów nic, a nic. Mimo, że jechaliśmy wg czasów przekazanych przez Orga, to po 2gim oesie celowo je wydłużyliśmy, bo już staliśmy do 2go w kolejce. O 4rtym nie wspomnę, bo do dziś leczę gardło po przewianiu, stojąc jak pajac 1h w lesie bez celu.

Po co naklejać naklejkę na ramę wielkości 40cm2, a nawet jej nikt po zawodach nie sprawdził, czy zmieniałem rower w trakcie, czy nie? Teraz pół h straciłem na szorowanie roweru.

Oznakowanie było jakie było, każdy z nas miał jakieś problemy, jazdy po krzakach, zastanawiania się, który szutr jest tym właściwym… Dobrze, że strażacy chociaż potrafili wskazać dalszą drogę.

Ok, wszystko można z powyższego zrozumieć, taka specyfika tej imprezy, od lat wszyscy się z tym borykają i dopóki nie pojawi się sponsor z prawdziwego zdarzenia z kasą na event, to tak będzie.

Ale jednego nie wybaczę. To OS3. W moim wykonaniu nudny podjazd na nim od bramki startowej do szczytu trwał 47% czasu przejazdu całego oesa, długość ok 1100m. Różne myśli mi w jego trakcie przechodziły przez głowę, ale co druga powtarzała się jak mantra, bo była to parafraza klasycznego cytatu: „Jakbym k**wa chciał pojechać na maraton MTB to bym pojechał na maraton k**wa jego mać, a nie zawody Enduro” A jak jeszcze usłyszę, że enduro to endurance, czyli wszechstronność to powiem wam, jak wygląda mniemanie o endurance wg Orgów enduro-mtb.eu: celowo po tym oesie podszedłem na techniczną końcówkę oesu 3ciego. Wiedziałem, że zaraz za mną jedzie moja ekipa, chciałem ich podopingować, ale co się okazało: zamiast mojej ekipy, to za mną przyjeżdżały golinogi , ledwo zjeżdżając te kilka ciasnych zakrętów przed metą, mając wrażenie, że zaraz się tam pozabijają. Później ekipa mówiła, że na tym przydługawym podjeździe wyprzedzali ich kolesie na lekkich fullach, jak strusie pędziwiatry. Także, jak jesteś ęduro i wkurzasz się na słaby czas na tych zawodach, to odejmij sobie bezsensownie straconą (przez sprzęt niedostosowany do tras XC) 1 minutę z tego oesu. Najlepszym przykładem oesu endurance był oes 4rty, gdzie było dużo dokręcania.

47% czasu oesa podjazd?!! Gimmi e brejk! Słyszałem, że ekipa enduro-mtb.eu lubi XC i wplata to w zawody, ale ja do nich już nie pojadę, dopóki nie będę słyszał w necie odwrotnych opinii… Sorry, nie tędy droga…

Maja na zawodach enduro Srebrna Góra
Fot. fotosa.pl

Jeszcze jedna mała uwaga: chłopaki uczą się tyczenia tras, to widać, ale jak ją wytyczą, to dobrze by było spróbować przejechać się przed puszczeniem jej na zawody, bo robienie na stromym zboczu poziomego trawersu na wyjściu z agrafki, gdzie masz zerową prędkość, to nawet teoria względności Einstaina nie pomoże w nagięciu fizyki roweru do złapania tam bocznej przyczepności. Szczególnie na 2 oesie było tych niejezdnych miejsc bardzo wiele. Musi być spadek ścieżki w trawersie – inaczej nie ma skąd złapać siły bocznego docisku.

Zawody enduro Srebrna Góra
Fot. fotosa.pl

Wracając do podstawowego pytania to mimo, że było wiele niedopracowań, to ta najważniejsza pozytywna rzecz przytłacza je z nawiązką: to był bardzo dobry dzień soczystego enduro. Trasa trudnością i dzięki on-sightowej jeździe dawała mega fun, a wyzwanie porównałbym do tego z legendarnego już Rychlebskiego Enduro z 2015 roku. Chłopaki z terenu wycisnęli 110% możliwości, widać że coraz bardziej łapią klimat enduro i nie uznają kompromisów. Mimo, że było parę trudnych miejsc, to były bezpieczne, no może ścianka strażaka zaraz po najdłuższym podjeździe na 3 oesie – upadek tam powinien być zabezpieczony materacem. Reszta trudnych miejsc dawała popalić, dużo technicznej jazdy, a widok sprowadzających rowery facetów z czołówki odbijał się w lesie szerokim echem.  Także 2jkę trochę przeredagujcie i będziecie mieli prawdziwe, szorstkie single enduro, bo co by nie mówić, ale obecne, legalne ścieżki na Srebrnej to niestety ścieżki AM.

W ogólnym rozrachunku wszyscy wróciliśmy z dużym zadowoleniem, nawet wyniki, jak na ludzi którzy dopiero 3 tyg. temu wyciągnęli po zimie rower z piwnicy były dla nas miłym zaskoczeniem. Mieliśmy poczucie, że najeździliśmy się dużo i mocno. Trudności z wytyczonych tras pozostawiły wiele niedosytu w swoich umiejętnościach, obnażyły nam nowe braki. Dlatego też emocji wieczorem przy piwie było co nie miara, wtopy poszły w niepamięć lub zostały przerobione na szyderę. 😉

Zawody enduro Srebrna Góra
Fot. fotosa.pl

I o to chodziło – spędzić dobry dzień z rowerem, który zapamięta się na dłużej. Dostać po psychice, obnażyć swoje braki w umiejętnościach, a także zwiedzić nowe miejsca. Z całą pewnością więc zawody enduro od czasu do czasu stanowią niezłą i atrakcyjną formę uskuteczniania wyryp #endurobezspiny. 😛

Share